Przejdź do treści
HML Agency
Wszystkie wpisy

Jak sprawić, żeby żadne zgłoszenie Ci nie uciekło

4 min czytania
  • Leady
  • Automatyzacja
  • Obsługa klienta

Zgłoszenia przychodzą z formularza, ze skrzynki i z Messengera. Pokazujemy, jak zebrać je w jednym miejscu i zadbać, żeby żadne nie zostało bez odpowiedzi.

W większości małych firm zgłoszenia nie giną dlatego, że ktoś je zignorował. Giną dlatego, że przychodzą czterema drogami naraz: formularzem na stronie, na skrzynkę, przez Messengera i telefonicznie. Za każdą z nich odpowiada kto inny i do każdej zagląda się w innym momencie. Wystarczy jedno gorące piątkowe popołudnie, żeby jedno zgłoszenie zostało bez odpowiedzi.

Zacznij od jednego miejsca

Pierwszym krokiem nie jest żadna zaawansowana technologia, tylko wspólna lista. Wszystkie zgłoszenia mają lądować w jednym miejscu, w tych samych kolumnach: skąd przyszło, kiedy, od kogo, czego dotyczy i kto się nim zajmuje. Może to być arkusz Google albo program, w którym trzymasz klientów. Ważne, żeby było jedno.

Ten krok wygląda banalnie, ale to on wykonuje większość roboty. Sprawa, która ma swój wiersz na wspólnej liście, przestaje zależeć od czyjejś pamięci. Przy okazji widać, ile zgłoszeń naprawdę przychodzi — ta liczba zaskakuje właścicieli firm częściej niż cokolwiek innego w całym wdrożeniu.

Odpowiedz od razu, nie następnego dnia

Drugi krok to automatyczne potwierdzenie. Nie chodzi o udawanie, że ktoś już się sprawą zajął, tylko o uczciwą informację: wiadomość dotarła i odezwiemy się do końca następnego dnia roboczego. Taka odpowiedź wysłana w ciągu minuty zauważalnie zmniejsza liczbę ponagleń, a klient przestaje wysyłać to samo pytanie drugim kanałem.

Przy okazji można zapytać o rzeczy, które i tak musiałbyś ustalić na początku rozmowy: kiedy planuje zakup, jaki mniej więcej ma zakres i z jakiego jest miasta. Kilka pytań wysłanych automatycznie oszczędza Ci potem sporo telefonów do osób, które akurat nie są jeszcze gotowe.

Przypomnienie, gdy sprawa stoi

Trzeci element jest najprostszy i najczęściej pomijany: raz dziennie ktoś albo coś sprawdza listę i przypomina o zgłoszeniach bez odpowiedzi. Nie trzeba do tego żadnej analityki, wystarczy porównanie dwóch dat. To ten krok sprawia, że nic nie wypada z obiegu.

Czego lepiej nie ruszać

Sama rozmowa handlowa, wycena i negocjacje zostają po stronie człowieka. Automat ma zebrać, potwierdzić, przypomnieć i przygotować Ci grunt pod rozmowę. Granica przebiega tam, gdzie zaczyna się ocena sytuacji, i warto ustalić ją przed wdrożeniem, a nie po pierwszej niezręcznej wiadomości wysłanej do klienta.

Masz u siebie podobnie?

Opisz, jak to wygląda dziś. Powiemy, co da się z tym zrobić.